BLOGERZY W SOCIAL MEDIA

Błędy w social media
fot. kaboompics

Jestem człowiekiem od PR-u, co w wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej tyle, że kiedy mam ochotę odpisać użytkownikowi na profilu FB klienta: kij ci w dupę, piszę: dziękuję za twoją opinię, jest ona dla nas bardzo cenna.

Internet to jedno z głównych narzędzi mojej pracy. Każdego dnia – chcąc nie chcąc jestem świadkiem wielu zachowań ze strony konsumentów, a także marek. Pomyślałam, że w związku z wiedzą zdobytą podczas wykonywania takiego, a nie innego fachu, podzielę się z Wami pięcioma najpopularniejszymi błędami popełnianymi przez blogerów w social media. I wcale nie po to, żeby się wymądrzać, ale po to, by wszystkim nam  we wspólnej przestrzeni żyło się po prostu lepiej.

  1. Profil na Facebooku nie służy tylko i wyłącznie do informowania czytelników o nowej notce na blogu. To chyba jeden z najczęściej popełnianych błędów – traktowanie FB jako agregatora najnowszych treści. Strona na Facebooku powinna być naturalnym dopełnieniem contentu dodawanego na blogu, albo wręcz przeciwnie – samoistnym bytem, na którym możemy poznać blogera od zupełnie innej strony.
  2. Automatyczne publikowanie jednej treści na FB, Twitterze, Instagramie. W 2016 roku dublowanie contentu powinno być już karalne. Takie zachowanie jednoznacznie obrazuje, że autor zupełnie nie rozumie specyfiki komunikacji w social media, kierując ten sam komunikat do zupełnie różnych grup odbiorców.
  3. Traktowanie Twittera jako kolejnego kanału do wypromowania nowego posta. Twitter to dość specyficzne medium – jeśli nie mamy pomysłu na to, w jaki sposób będziemy komunikować swoją obecność, nie zakładajmy tu konta. W przeciwnym wypadku wyjdzie nam coś w tym stylu. (Dla przeciwwagi podam dobrze prowadzony profil na Twitterze: @bzubzu).
  4. Organizowanie konkursów niezgodnych z zasadami FB. Co rusz widzę szybkie rozgrywki w stylu: polub, udostępnij, wygraj, których celem jest zwiększenie bazy użytkowników zarówno blogera, jak i fundującej nagrody marki. Niestety takie konkursy są przeprowadzane nielegalnie i mają niewiele wspólnego z restrykcjami Marka Zuckerberga. O tym, jak robić to prawidłowo pisze m.in. Monika Czaplicka.
  5. Wykorzystywanie zdjęć na FB bez zgody autora. Umówmy się – wklejanie na własną tablicę fotografii znalezionych w Internecie jest tak powszechne, że nie widzimy w tym nic złego. Zgodnie z prawem autorskim – przed upublicznieniem czyjejś pracy powinniśmy uzyskać na to pozwolenie jej autora. Połowicznym rozwiązaniem może być podpisywanie fotografii / filmu nazwiskiem twórcy oraz /lub umieszczenie aktywnego linku do jego strony www / portfolio.

Wymienione przeze mnie uwagi mogą wydawać się szalenie oczywiste. Jednak przeglądając profile zarówno popularnych, jak i tych mniej znanych blogerów zauważyłam, że najczęstsze błędy, choć omawiane już niejednokrotnie, są wciąż powielane. Warto więc wałkować o nich do znudzenia.